Nowy Nissan GTR (2015)

Nissan ogłosił aktualne ceny w USA na 2015 rok dla modelu GTR.

Galeria

Zapraszamy do galerii

Filmy

Zapraszamy do oglądania

Lamborghini Sián Roadster

Egzemplarz prasowy, którym pochwaliło się Lamborghini, ubrano w wyjątkowy lakier Blu Uranus, który pięknie kontrastuje z czarnymi wstawkami z włókna węglowego. Całość przełamano też nutą złota. Możecie być jednak pewni, że każdy z 19 egzemplarzy będzie zupełnie inny od pozostałych. Włosi oferują bowiem program personalizacji Ad Personam, z którego klienci Lamborghini chętnie korzystają.  Trudno się temu dziwić. Każdy z nas płacąc za auto co najmniej 3,5 mln euro, chciałby mieć pewność, że nie spotka na drodze drugiego identycznego egzemplarza. Co ciekawe, wszystkie 19 sztuk zaplanowanych do produkcji znalazło już nowych właścicieli. Dołączą one do 63 egzemplarzy z zamkniętym nadwoziem znanych nam od września 2019 roku. 
Oznacza to, że łączny wolumen produkcyjny Siána niezależnie od wersji nie przekroczy 82 sztuk, co czyni ten model naprawdę rzadkim kąskiem, który będzie świetną inwestycją na przyszłość. Sián Roadster to najmocniejsze lamborghini bez dachu. Powstanie tylko 19 egzemplarzy. To było do przewidzenia. Najostrzejsze drogowe lamborghini w historii doczekało się otwartej wersji. Kierowca i pasażer będą mogli teraz cieszyć się wiatrem we włosach przy akompaniamencie potężnego silnika V12. Sián Roadster pod względem technicznym nie różni się od zamkniętego wydania. Znajdziemy tu ten sam napęd zapewniający więcej niż przyzwoite osiągi. Mowa o 6,5-litrowej jednostce V12 wspomaganej dodatkowym silnikiem elektrycznym. Łączna moc takiego zestawu to aż 819 KM a maksymalny moment obrotowy wynosi 720 Nm. To parametry pozwalające osiągać setkę w imponującym czasie 2,9 sekundy i rozpędzać się do 350 km/h.
Oczywiście także ze schowanym dachem. To kolejny hybrydowy hipersamochód, w którym wsparcie silnika elektrycznego wykorzystano nie po to, by zadowolić ekologów, lecz przede wszystkim zoptymalizować osiągi. Nowoczesny napęd opakowano w doskonałe pod względem aerodynamicznym nadwozie. Karoserię przyozdobiono licznymi załamaniami, wlotami powietrza i dokładkami, dzięki którym Sián nie tylko prezentuje się bardzo bojowo, ale też lepiej jeździ.

Porsche 911 Targa 4/4S

Porsche prezentuje najnowszą generację modelu 911 Targa – auto dostępne będzie w wersjach 4 i 4S. Marka Porsche przedstawiła oficjalnie nową generację modelu 911 Targa. Model ten dostępny będzie teraz w wersjach 4 i 4S. Ceny pojazdów zaczynają się kolejno od 128 tys. euro i 143 tys. euro.

Nowa generacja Porsche 911 Targa posiada sześciocylindrowy silnik o pojemności 3.0 l – w wersji 4 motor generuje 385 KM, zaś w wariancie 4S – 450 KM.

Obie wersje Porsche 911 Targa 2021 posiadają pakiet tzw. Sport Chrono. W przypadku tego pierwszego wariantu, auto przyspiesza do setki zaledwie 4,2 sekundy, natomiast 4S – w 3,6 sekundy. „Słabsza” wersja Porsche maksymalnie rozpędza się do 289 km/h, zaś „mocniejszy” model nawet do 304 km/h.

Co więcej, nowa generacja Porsche Targa jest wyposażona w system InnoDrive, który na podstawie informacji z nawigacji oraz kamer sam dobiera odpowiednią prędkość. Auto posiada także automatycznie otwierany i zamykany dach – do prędkości 50 km/h dzieje się to w zaledwie 19 sekund.

Ceny za Porsche 911 Targa 4 zaczynają się od 128 tys. euro, zaś 4S – od 143 tys. euro. Pierwsze modele pojawią się w salonach pod koniec 2020 roku.

Aston Martin Vantage Roadster

Aston Martin Vantage Roadster 2021 miał zostać oficjalnie zaprezentowany podczas tegorocznego Salonu Motoryzacyjnego w Genewie. Mimo odwołania wydarzenia, marka opublikowała jego zdjęcia, także kilka istotnych danych technicznych na temat auta – imponujący jest przede wszystkim fakt, że „otwarta wersja” pojazdu posiada dach wykonany z tkaniny, który można złożyć w zaledwie 6,7 sek. podczas postoju!

6,8 sekund zajmie nam z kolei złożenie dachu przy prędkości 50 km/h. Jest to rekordowo krótki czas w porównaniu do innych aut dostępnych na rynku.

Aston Martin Vantage Roadster posiada 4-litrowy silnik V8 z podwójnym turbodoładowaniem i mocą 510 KM, a także 685 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Setkę zaś auto osiąga w zaledwie 3,7 sekundy, natomiast maksymalnie rozpędza się do 306 km/h.

Ceny zaczynają się od 161 tysięcy dolarów. Pierwsze Roadstery mają trafić na drogi już w trzecim kwartale 2020 roku.

Bentley Bacalar Mulliner


Bentley Bacalar Mulliner miał zostać oficjalnie zaprezentowany podczas tegorocznych targów motoryzacyjnych w Genewie. Mimo że wydarzenie zostało odwołane, marka nie zrezygnowała z prezentacji swojego nowego, luksusowego auta, które zostało stworzone we współpracy z działem Mulliner, zajmującym się projektowaniem ekskluzywnych pojazdów.

Na pierwszy rzut oka nowy kabriolet marki Bentley przypomina inny model brandu, który ujrzał światło dzienne w połowie 2019 roku – mowa dokładnie o Bentleyu EXP 100 GT. Inspirację możemy tutaj zauważyć chociażby patrząc na przód auta, na którym znalazł się potężny grill i okrągłe światła, a także LED-owa listwa nachodząca na bok auta.

Podobieństwo do Bentleya EXP 100 GT jest także zauważalne w przypadku tylnej części auta.

Różnice w obu modelach można natomiast zauważyć w przypadku silnika i napędu. Nowy kabriolet marki posiada bowiem silnik spalinowy o pojemności 6 litrów, łącznej mocy 659 KM i momencie obrotowym 900 Nm – Bentleyu EXP 100 GT jest natomiast elektrykiem. Na tę chwilę nie są znane dokładne osiągi auta.

Bentley Bacalar Mulliner ma wejść do produkcji już wkrótce, lecz powstanie go zaledwie 12 sztuk. Wszystkie zostały już niestety wyprzedane, mimo że ich cena zaczynała się od ok. 7,5 mln złotych.


Elektryczne bestie, czyli najszybsze samochody z napędem elektrycznym

Napęd elektryczny ma szereg zalet. Oczywiście jest zeroemisyjny, co stanowi istotną zaletę w zakorkowanych miastach. Ale dla fanów emocji za kółkiem ważniejsza może być kwestia maksymalnego momentu obrotowego dostępnego już przy starcie. Zapewnia ono imponujące przyspieszenie i ogrom frajdy podczas jazdy. Zobaczcie nasze zestawienie elektrycznych bestii, czyli jednych z najszybszych aut elektrycznych na świecie.

NIO EP9 - hipersamochód wprost z… Chin

NIO EP9 to naprawdę świetnie wyglądające coupe z Chin. Ma niesamowicie ostrą i nowoczesną linię nadwozia. Model został zaprojektowany w taki sposób nie tylko po to, by pięknie wyglądać, ale także zapewniać bardzo dobre właściwości aerodynamiczne. Przy prędkości na poziomie 240 km/h NIO generuje siłę docisku o wartości 24 000 Nm, co sprawia, że pojazd zapewnia doskonałe właściwości jezdne. Model zainteresuje zwłaszcza tych, którzy oczekują naprawdę wyjątkowych emocji za kierownicą. który może zainteresować kierowców oczekujących wyjątkowych emocji. Ten chiński hipersamochód zapewnia bowiem łączną moc… 1360 koni mechanicznych, dzięki czemu sprint do „setki” zajmuje zaledwie 2,7 sekundy! Co więcej, osiągnięcie na liczniku trzystu kilometrów zajmuje NIO tyle, ile Toyota Yaris (w wersji 1.0) potrzebuje, by rozpędzić się do „setki”, czyli niecałe 15 sekund.

Źródłem napędu Nio EP9 są baterie litowo-jonowe, oferujące maksymalny zasięg na jednym ładowaniu na poziomie 427 kilometrów. A co w przypadku, kiedy zabraknie nam energii? Baterię można doładować w około 45 minut.

Dla osób zainteresowanych zakupem mamy jednak nienajlepsze wieści – NIO EP9 jest piekielnie szybki, ale też… mało dostępny. Chińska firma sprzedała na razie sześć egzemplarzy auta, jednak wyłącznie swoim inwestorom. Marka zapowiada, że produkcja przeznaczona do szerokiej grupy klientów będzie liczyła zaledwie 10 sztuk.

Rimac Concept One i Two – chorwacki pomysł, światowa klasa!

Targi motoryzacyjne we Frankfurcie w 2011 roku przyniosły spore zaskoczenie. Tam właśnie nieznana, chorwacka firma Rimac zaprezentowała swój nowy pomysł na auto elektryczne. Concept One wyglądał jak rasowy hipersamochód, a do tego oferował znacznie ponad 1000 koni mechanicznych. A z taką mocą z miejsca mógł być uważany za konkurencję dla m.in. Bugatti Veyron. 

Chorwaci upierali się, że stworzą wersję produkcyjną. I ku zaskoczeniu całego świata, zadanie wykonali. Pierwsze auto trafiło do klienta w roku 2013, a montaż Concept One rozpoczął się na dobre.

Teraz firma pracuje nad drugim wcieleniem modelu – Concept Two. Ten ma być prawdziwym demonem prędkości. Wystarczy powiedzieć, że osiągnięcie 100 km/h ma zająć kierowcy mniej niż… dwie sekundy! To oczywiście zasługa potężnej mocy do dyspozycji prowadzącego – pod maską szaleć mają prawie dwa tysiące mechanicznych koni. Według deklaracji, mają one pozwolić kierowcy na osiągnięcie nawet 415 km/h.

Tesla Roadster – najszybsze produkcyjne auto na świecie

Ogromne prędkości oznaczają dla kierowców zwykle olbrzymie wydatki, a ceny supersamochodów mogą przyprawić o zawrót głowy. Elon Musk postanowił zmienić nieco zasady gry, prezentując w 2017 roku nowy model Tesla Roadster. Elektryczne coupe urzeka piękną linią nadwozia. Klasyczny kształt został połączony z ostrymi formami i niezwykle atrakcyjnym przodem. Za urodę modelu odpowiedzialny był Franz von Holzhausen, znany z pracy dla takich marek jak Mazda czy Volkswagen.

Premiera Roadstera była jednak niespodzianką głównie ze względu na parametry pojazdu i jego cenę.
Roadster ma być w stanie osiągnąć prędkość 97 km/h w zaledwie 1,9 sekundy. Świetnie wygląda też jego spodziewany zasięg. Po pełnym ładowaniu auto powinno pokonać nawet 1000 kilometrów. Co ważne, w przeciwieństwie do wielu samochodów o podobnych parametrach, Roadster nie będzie jedynie prototypem ani autem, produkowanym w bardzo ograniczonych, liczących kilkanaście egzemplarzy seriach. Model od 2020 roku ma być bowiem dostępny dla każdego, kto dysponuje kwotą około 250 tysięcy dolarów. A to oznacza, że Tesla będzie jednym z najtańszych hipersamochodów na rynku!

Faraday Future FF91 - SUV z osiągami supersamochodu

Elektryczny samochód nie musi być wyłącznie małym „mieszczuchem”. Może również, jak Faraday Future FF 91, łączyć w sobie cechy limuzyny i SUVa. A do tego oferować porażające osiągi – model jest napędzany za pomocą czterech silników elektrycznych, które generują 1065 koni mechanicznych!

Pasażerowie Faraday Future mogą więc podróżować w prawdziwie luksusowych warunkach, a jednocześnie doświadczyć niespotykanego przyspieszenia. Model, dzięki momentowi obrotowemu na poziomie 1800 Nm jest w stanie przyspieszyć do 100 km/h w zaledwie 2,39 sekundy - co stawia go na równi m.in. z Bugatti Chironem. Tak ekscytującą jazdą pasażerowie mogą się cieszyć naprawdę długo - Amerykanie twierdzą, że w pełni naładowana bateria pozwala na pokonanie nawet 600 kilometrów.

Cena Faradaya ma wynosić ponad milion złotych. Dane podane przez producenta brzmią ekscytująco, jednak może się okazać, że zainteresowani zakupem będą musieli obejść się smakiem. Firma od pewnego czasu boryka się z problemami finansowymi. Zdaniem wielu prawdopodobieństwo, że model trafi do sprzedaży, jest niewielkie. Przedstawiciele Faraday Future nie ogłosili jednak oficjalnie rezygnacji z produkcji auta.

Jednak kierowcy żyją nie tylko supersamochodami. Jakie premiery bardziej „przystępnych” modeli czekają nas w tym roku? Dowiesz się tego z artykułu poniżej: http://emobilitypoland.pl/samochod-elektryczny/top-10-najbardziej-wyczekiwane-elektryczne-premiery-2019-roku

McLaren 720s Spider

McLaren 720S został po raz pierwszy pokazany podczas targów w Genewie w 2017 roku i dotychczas występował tylko w jednej wersji. 8 grudnia tego roku auto oficjalnie zadebiutowało na rynku w wersji cabrio i zachwycił się nim cały świat. Zobaczcie ten motoryzacyjny kunszt zarówno na poziomie projektu, jak i wykonania.
Jak zapowiada producent, to wyjątkowe superauto zapewnia ekstremalną wydajność. Podwójnie turbo doładowany silnik 4.0 V8 znany z Coupé produkuje 720KM oraz 770Nm. Aby osiągnąć prędkość 100 km/h Spiderowi wystarczy zaledwie 2,9 sekund. Dwusetkę osiąga w 7,9 sekund.
Chowany dach 720S Spider to całkiem nowa konstrukcja z jednoczęściowym panelem dachowym z włókna węglowego. Zamknięty Hardtop utrzymuje charakterystyczną dla McLarena, aerodynamiczną sylwetkę. Maksymalna szybkość, jaką można osiągnąć jadąc tym modelem, to 340 km/h. Jeśli jednak myślicie, że otwarty dach może przeszkodzić w osiągnięciu wymarzonej prędkości to jesteście w błędzie - konstrukcja pozwala jechać z prędkością nawet 325 km/h, a przy tym cieszyć się uczuciem "wiatru we włosach".
Cały mechanizm składania jest oczywiście napędzany elektrycznie, ale wrażenie robi czas działania tego systemu. Dach otwiera się lub zamyka w zaledwie 11 sekund, co oznacza, że ten proces odbywa się z szybkością 50 km/h.
W tej wersji McLarena za przeniesienie napędu na 20-calowe koła tylnej osi odpowiada 7-biegowa przekładnia SSG. Dodatkowo kierowca ma do dyspozycji system Proactive Control II z trzema trybami pracy - Comfort, Sport oraz Track.
Zamówienia na to wyjątkowe cabrio już są przyjmowane u producenta. Ceny na rynku brytyjskim startować będą od 237 tysięcy funtów, czyli ok. 1,14 miliona zł.

Ford Shelby GT500

Shelby i Ford to nazwy, które w głowie każdego fana motoryzacji brzmią jak czysta poezja. Współpraca tych dwóch firm zawsze objawiała się fenomenalnymi modelami samochodów, które po latach stawały się obiektem pożądania kolekcjonerów z całego świata. Dzięki zapleczu technicznemu Forda i kunsztowi Carrolla Shelby'ego udało się skonstruować takie niezapomniane modele, jak 427 Shelby Cobra, Shelby GT350 oraz GT500. To właśnie ten ostatni model doczekał się wielkiego powrotu na amerykański rynek.
Ford Mustang Shelby GT500 trafi do sprzedaży jesienią 2019 roku. Będzie to najmocniejszy Mustang dopuszczony do jazdy po ulicach i najmocniejszy model Forda w historii. Jest to w dużej mierze zasługa ponad 700-konnego, superdoładowanego silnika V8 o pojemności 5,2 litra. Dzięki takiej bestii pod maską Shelby GT500 rozpędza się do 100 km/h w 3 sekundy, a pokonanie ćwierć mili zajmuje mu niecałe 11 sekund. To musi robić wrażenie!
Mocny silnik to nie jedyny atut tego Mustanga. Inżynierowie z Ford Performance zadbali o odpowiednie zawieszenie MagneRide z aktywnymi amortyzatorami oraz popracowali nad aerodynamicznym designem, dzięki któremu zwiększa się siła docisku. Auto wyposażone jest także w masywne hamulce Brembo o 420-milimetrowych tarczach i specjalne opony Michelin Pilot Sport 4S. 7-biegowa skrzynia Tremec z włókna węglowego pozwala na jazdę w kilku trybach m.in. po autostradzie i torze wyścigowym. Możliwa jest też jazda w driffcie.
We wnętrzu nowego Forda znajdziemy 12- i 8-calowe ekrany dotykowe wyposażone w system FordPass Connect. Reszta wyposażenia jest opcjonalna. Można zdecydować się na przykład na elektryczne fotele, zamszową tapicerkę czy zestaw głośników od Bang&Olufsen.
Majestatyczny Ford Mustang Shelby GT500 w najmocniejszym wcieleniu może być przez nas podziwiany tylko na zdjęciach. Amerykański koncern nie planuje sprzedaży auta w Europie. Wielka szkoda, bowiem chętnie usłyszelibyśmy przyjemnie warczący ryk silnika na naszych ulicach.

Bugatti Divo

Bugatti oficjalnie zaprezentowało całkowicie nowy model Divo, którego cena zwala z nóg. Jeżeli do tej pory marzyliście o Chironie, jesteśmy pewni, że najnowsze dzieło francuskiej marki nie da wam spać po nocach. Zwłaszcza, że na sferze marzeń trzeba się zatrzymać - wszystkie egzemplarze zostały już zarezerwowane. Wart 5,8 miliona dolarów supersamochód zostanie wyprodukowany tylko w 40 sztukach, z których każda znalazła już swojego właściciela.
 Trudno się dziwić, że nawet cena nie odstraszyła najbardziej zamożnych tego świata, bowiem Divo ma pod maską ośmiolitrowy silnik W16 o mocy 1500 koni mechanicznych. Według Bugatti, Divo może okrążyć włoski tor wyścigowy Nardò osiem sekund szybciej niż Chiron, osiągając maksymalną prędkość 380 km/h. Mimo, że Chiron na prostej drodze radzi sobie lepiej niż jego droższy brat, Divo został stworzony po to, aby pokonywać zakręty, co z resztą udowadnia poniższy film z toru.
"Współczesne Bugatti reprezentuje idealną równowagę między wysoką wydajnością, liniową dynamiką i luksusowym komfortem" - mówi Stephan Winkelmann, prezes Bugatti. "W ramach naszych możliwości przesunęliśmy równowagę w przypadku Divo w kierunku poprzecznego przyspieszenia, zwinności i pokonywania zakrętów. Divo jest stworzony na zakręty." Jeżeli chodzi o design to jest on bardzo futurystyczny.
 Przed projektantami postawiono zadanie stworzenia samochodu, który odróżniałby się od Chirona, ale wciąż miał w sobie cechy charakterystyczne dla stylu Bugatti. Postawiono też na aerodynamikę o czym świadczą większe wloty powietrza i ogromny dyfuzor, który generuje siłę nacisku w postaci 485 kilogramów (o 90 kg więcej niż w Chironie). Sama nazwa auta pochodzi od dwukrotnego zwycięzcy górskiego wyścigu Targa Florio, francuskiego kierowcy Alberta Divo, który jeździł w barwach Bugatti.

BMW Serii 8 Coupe

Ku radości wszystkich miłośników motoryzacji, niemiecka marka w końcu zaprezentowała swój najnowszy model. BMW serii 8 prezentuje się wspaniale i ma wszystko, co potrzebne, by dorównać legendzie z 1989 roku. Projekt koncepcyjny nowej serii 8 wywołał sporo zamieszania i zaostrzył apetyt fanów niemieckiej motoryzacji. Teraz wiemy już, że Bawarczycy dołożyli wszelkich starań, żeby "ósemka" zawojowała segment samochodów w stylu grand tour.

Seria 8, która trafi do sprzedaży jeszcze w tym miesiącu, będzie dostępna w dwóch wersjach silnikowych. Pierwsza z nich,  M850i xDrive wyposażona będzie w 4,4-litrowy silnik benzynowy V8, który wytwarza 530 konie mechaniczne i 750 Nm momentu obrotowego przy 1800-4600 obr./min. Samochód przyspiesza od 0-100 km/h w 3,7 sekundy, najszybciej pojedziemy z prędkością 250 km/h. Drugi model - 840d xDrive, jest zasilany przez sześciocylindrowy, rzędowy silnik diesel o pojemności trzech litrów, który wytwarza 320 KM i 680 Nm. Czas, który silnik potrzebuje do osiągnięcia 100 km/h to 4,9 sekundy.

Podobno fani serii z końcówki lat 80. doszukują się nawiązań do stylistyki wnętrza w najnowszej wersji modelu. Na uwagę zasługuje na pewno skóra Merino, 16-głośnikowy system dźwięku Harman Kardon, reflektory LED z technologią BMW LaserLight, układ autonomicznego parkowania i mnóstwo innych nowinek technologicznych, w tym możliwość połączenia samochodu ze smartfonem.

Czy seria 8 2019 okaże się sukcesem? Co do tego nie ma wątpliwości. W końcu miejsce prezentacji nowego modelu z rodziny BMW - tor przed startem wyścigu Le Mans - zobowiązuje do kultywowania dobrej motoryzacyjnej tradycji.

Ferrari 488 Pista


Najpierw atmosferę podgrzał wyciek zdjęć do sieci, chwilę później Ferrari oficjalnie zaprezentowało sukcesora modelu 488 Speciale. Oto supermocne Ferrari 488 Pista, które swój debiut zaliczy na zbliżającym się Geneva Motor Show. Czego możemy spodziewać się po nowym modelu? Jak podkreśla Ferrari, model 488 PISTA "stanowi znaczący krok naprzód w stosunku do poprzednich serii specjalnych, nie tylko pod względem sportowej dynamiki, ale także poziomu technologicznego zaawansowania, zapożyczonego od samochodów wyścigowych".

Włosi przede wszystkim postawili na moc. Najmocniejszy w historii marki silnik V8 o pojemności 3,8 litra ma generować 721 koni mechanicznych, co pozwoli rozpędzić się do 100 km/h w 2,85 sekundy. 200 km/h zobaczymy na liczniku po 7,6 sekundy, a rozpędzać się skończymy, kiedy na ekranie pojawi się 340 km/h. Moment obrotowy ma wynieść około 760 Nm.

Dzięki rozwiązaniom zmniejszającym masę (elementy z włókna węglowego), a także silnikowi, dynamice pojazdu i rozwiązaniom aerodynamicznym (większy przedni splitter i tylny dyfuzor), 488 Pista ma gwarantować doznania podczas jazdy podobne do tych z toru wyścigowego.

Design auta podkreśla jego sportową duszę. Charakterystyczna dla Ferrari czerwień została tu przełamana biało-niebieskimi pasami, które przechodzą przez środek samochodu, zdobiąc tylne skrzydło, dach i maskę. Wnętrze również utrzymane jest w wyścigowej stylistyce. Siedzenia obito Alcantarą, a większość elementów wykonana jest z włókna węglowego. Nie zabrakło też czerwonych detali.

Lamborghini Urus

Lamborghini nie pozostaje obojętne na trendy w motoryzacji. Cieszące się coraz większą popularnością SUV-y, znajdziemy w ofercie niemal każdej marki, a do ich grona dołączyła właśnie włoska firma z bykiem w logo. Jak na Lamborghini przystało, auto z ich stajni jest mocniejsze, szybsze i bardziej luksusowe niż propozycje konkurencji. CEO marki Stefano Domenicali, w oficjalnym oświadczeniu napisał, że Urus, "ma wszystkie cechy projektu Lamborghini, na który składa się design, osiągi, dynamiki i emocje, a także dostosowanie do codziennej jazdy w różnych warunkach".

Super SUV skrywa pod maską 4-litrowy, podwójnie doładowany silnik V8, który generuje 650 koni mechanicznych i 850 Nm momentu obrotowego. Włosi nie żartują, kiedy mówią, że skonstruowali najmocniejszego SUV-a świata. W kwestii prędkości też nie można mieć żadnych zarzutów. Licznik pokaże 100 km/h w zaledwie 3,6 sekundy, a maksymalnie rozpędzimy się do imponujących 305 km/h.

Kierowca Urusa będzie mógł wybrać jeden z siedmiu trybów jazdy, czyli Sport, Strada, Corsa, Neve, Terra, Sabbia i Ego. Ten ostatni umożliwia dostosowanie parametrów jazdy do indywidualnych potrzeb. Nie musimy was przekonywać, że wnętrze SUV-a to tylko najlepszej jakości skóry, wygodne fotele z maseżem, duża przestrzeń i całe mnóstwo nowych technologii. Lamborghini zaopatrzyło bowiem swój najnowszy pojazd we wszystkie systemy wspomagania jazdy i bezpieczeństwa, jakimi dysponuje koncern.

Lamborghini ma w planach wprowadzenie hybrydowej wersji Urusa w 2020 roku. Tymczasem zaprezentowany właśnie model trafi do sprzedaży wiosną przyszłego roku. Cena SUV-a to około 200 000 dolarów. Nie mamy na razie żadnych informacji dotyczących polskiej premiery i ceny modelu, ale będziemy trzymać rękę na pulsie.